niedziela, 15 października 2017

Francuskie smarowidło

Wiecie, że mam słabość do Francji :) Ostatnio odkryłam na kanale Kuchnia+ "Francuskie wędrówki Julie". Prowadząca wędruje po różnych regionach Francji pokazując lokalne specjały - taki nasz Jakubiak, tyle,że w spódnicy ;) W jednym z odcinków były pieczarki pieczone na ruszcie z rillettes (czymś pośrednim między pasztetem a smalcem). A, że sezon jesienno-zimowych chłodów zbliża się nieuchronnie to przyda się takie "paliwo"

RILLETTES
80 dag łopatki wieprzowej
25 dag smalcu
2 obrane całe ząbki czosnku
1 cebula szarotka 
sól, pieprz
3 ziarenka ziela angielskiego
3 ziarenka jałowca
3 goździki
liść laurowy
majeranek
woda
1 szklanka wina białego półwytrawnego

Mięso kroimy w dość małą kostkę. Przekładamy do garnka z grubym dnem, dodajemy smalec i przyprawy, zalewamy mięso wodą - ma być przykryte i gotujemy ok 2 godzin. Następnie dodajemy wino i gotujemy kolejne 1 do 1,5 godziny. Wyławiamy ziele angielskie, jałowiec, goździki i liść laurowy. Mięso widelcem rozdzielamy na włókna. Przelewamy do miseczki lub miseczek. Przechowujemy w lodówce.Super smakuje z polskim kiszonym ogórkiem ;) Można też przelać do słoiczków i pasteryzować.



niedziela, 1 października 2017

Czarny bez

Od ubiegłego roku "chodziła" za mną za sprawą D.M. nalewka z kwiatów czarnego bzu. Pamiętam jak podczas czerwcowego wyjazdu do Pyrlandii odkryłam, że czarny bez już kwitnie :) - nie wiem dlaczego myślałam, że kwitnie w lipcu...


  
(foto- źródło internet)
W większe zdumienie wprawił mnie fakt, że  piękne krzaki rosną blisko domu  Pierworodnego :) syna Szwajcara. Nie trzeba było długo namawiać panów do wyprawy po kwiaty :) Samochód w drodze powrotnej pachniał obłędnie :) A potem było nocne oczyszczanie baldachów, ale to już inna bajka ;)

NALEWKA Z KWIATÓW CZARNEGO BZU

35 baldachów kwiatu czarnego bzu(w pełnym rozkwicie)
3 cytryny
3 szklanki wody
2 szklanki  cukru
1 łyżka  kwasku cytrynowego (80g)
alkoholu tyle objętościowo ile uzyskamy soku z kwiatów ( dałam pół na pół spirytus i wódka)

Kwiaty ostrożnie otrząsnąć z zanieczyszczeń i usunąć jak najdokładniej szypułki obcinając kwiaty nad słojem lub naczyniem kamiennym- aby zachować jak najwięcej żółtego pyłku. Wodę podgrzać, dodaj cukier i kwasek i rozpuścić. Cytryny umyć gorącą wodą, osuszyć i pokroić w cieniutkie plasterki. Dodać do słoja z kwiatami i zalać roztworem cukru i kwasku. Zamknąć i odstawić w chłodne miejsce. Od czasu do czasu wstrząsnąć. Po 7 dniach  przecedzić  przez gęstą tetrę - lekko wyciskając. Do płynu dodać alkohol i odstawić na miesiąc. Wstrząsając co jakiś czas. Przecedzić przez filtr do kawy. Przelać do butelek i odstawić na  3 miesiące.

niedziela, 17 września 2017

Jesienna pieczeń

Za oknem nadzieja na złotą polską jesień :)



to i w kuchni robi się jesiennie i smakowicie :) Dziś propozycja na niedzielny obiad .

JESIENNA PIECZEŃ
1 kg łopatki
1 opakowanie przyprawy Kamis do gulaszu
2 duże cebule 
1 duże jabłko np. kosztele
10 śliwek węgierek
 Mięso opłukać, osuszyć i obsypać przyprawą. Zostawić na minimum 2 godziny, a najlepiej na całą noc w chłodnym miejscu. Cebule obrać i pokroić w piórka. Jabłko obrać, usunąć gniazdo nasienne i pokroić w ósemki, śliwki umyć i wydrylować. Mięso razem z cebula i owocami umieścić w rękawie do pieczenia i piec godzinę w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni C. Mięso wyjmujemy z rękawa i trzymamy w cieple. Cebulę zz owocami i wytworzonym płynem przekładamy do garnka. Blendujemy. Jeśli sos za gęsty to dolewamy trochę gorącej wody. Podajemy z ziemniakami z koperkiem i ulubioną surówką :)

środa, 13 września 2017

Żurawinówka

Uwielbiam żurawinę pod każdą postacią :) suszoną - jako dodatek do wypieków i deserów, konfiturę do mięs i serów. Ba w przypływie tej miłości potrafię zjeść łyżeczką zawartość słoiczka nie wiedząc kiedy ;)
Dziś będzie przepis na

ŁATWA NALEWKA Z ŻURAWINY 
0,5 kg świeżej żurawiny
60 dag cukru
1 saszetka cukru z prawdziwą wanilią
0,5 l wódki 
ewentualnie dla wzmocnienia 100 ml spirytusu

Owoce opłukać, przebrać i przesypać do woreczka. Włożyć do zamrażalnika na 3 doby. Wyjąć, przesypać do wysokiego naczynia i zblendować. Trzeba uważać bo początkowo zmrożone owoce mają tendencję do ucieczki z naczynia :) Przekładamy pulpę do słoja, dodajemy cukry i alkohol. Zakręcamy, wstrząsamy i odstawiamy na 3 miesiące. Od czasu do czasu wstrząsamy.  Potem filtrujemy i rozlewamy do butelek. Akurat będzie na Święta :)

piątek, 8 września 2017

Pudełko na tealighty ;)

Decoupage jest to technika zupełnie mi nie znana od strony wykonawczej i szczerze nie zamierzam jej wgłębiać, bo jak mawia moja Przyjaciółka po co robić coś gdzie inni są w tym mistrzami. Dla mnie guru w tej technice jest inna z moich bratnich dusz :) Jej dziełem jest już znana wam z bloga taca w maki, nie tak dawno poddała renowacji cudną kasetkę na biżuterię a teraz ozdobiła mi pudełko na tealighty
Pudełeczko trzeba szybko zapełnić aromatycznymi świeczkami, bo to co za oknem to zachęca tylko do rozstawiania świeczek po domu i zawijaniu się w kocyk z aromatyczną herbatą i książką? A propos co u Was na "czytelniczej tapecie"? Ja po maratonie Cherezińskiej wróciłam do Jasienicy i porządkuję sobie historyczne fakty :)

czwartek, 7 września 2017

Sagi buraczkowej c.d. :)

Kiedy ranek wita nas tak
i mamy wrażenie, że to listopad a nie jakby nie patrząc końcówka lata, to mam ochotę na gorącą, sycącą zupę krem :) W lodówce miałam jeszcze parę upieczonych buraczków czerwonych - więc padło na

KREM Z BURACZKÓW PIECZONYCH 
70 dag upieczonych, obranych buraczków
1 duże kwaskowate jabłko
3 małe cebulki szarlotki
1 duży ząbek czosnku
sok z 1 cytryny
1l wywaru z warzyw (może być warzywna kostka bulionowa), max 1.5 l
1 łyżka masła
trochę twardego sera sałatkowego
1 łyżka podprażonych nasion słonecznika
sól, pieprz

Cebulki obieramy i kroimy w plasterki. W garnku rozgrzewamy masło dodajemy cebulki i przesmażamy do czasu aż cebulka zmięknie. Jabłko obieramy i usuwamy gniazdo nasienne, kroimy w sporą kostkę. Czosnek obieramy i kroimy w plasterki. Jabłko i czosnek dodajemy do cebulki, przesmażamy i dodajemy pokrojone buraczki. Całość smażymy jakieś 5 min i dodajemy wywar. Garnek przykrywamy i gotujemy 15 min. Dodajemy sok z cytryny i blendujemy na gładką masę. Jeśli za gęste to dodajemy troszkę wywaru lub gorącej wody. Doprawiamy solą i pieprzem i jeszcze raz zagotowujemy :) Rozlewamy na talerze, dodajemy pokruszony ser i nasiona słonecznika
SMACZNEGO :) 

P.S. a na podwieczorek będzie jaglanka z owocami :) Trzeba się jakoś ratować w tę pogodę :)


sobota, 2 września 2017

Czekoladowo-buraczkowo

Co raz więcej oznak jesieni za oknem :) i pogoda nie rozpieszcza.... to na poprawę humoru zrobiłam dziś

CIASTO BURACZANO-CZEKOLADOWE

40 dag ugotowanych lub upieczonych buraczków ćwikłowych
1 i 1/4 szklanki oleju
5 jaj
28 dag mąki pszennej
37 dag cukru
10 dag kakao
3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia 
szczypta soli
1 cukier waniliowy 
20 dag czekolady
100 ml śmietany 30 %
1 łyżeczka oleju
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii 
tłuszcz i bułka tarta do wysypania tortownicy

Buraczki obrać pokroić na kawałki i razem z olejem zblendować na gładką masę, W drugiej misce zmieszać suche składniki. Do masy buraczanej dodać jajka i zmiksować. Następnie w dwóch turach dodać sypkie składniki. Zmiksować. W dużej tortownicy dno wyłożyć papierem do pieczenia, wysmarować tłuszczem i wysypać bułką tartą. Przelać ciasto i piec w temperaturze 180 stopni C około 40 min (do suchego patyczka). Przestudzić. Po 30 minutach wyjąć z formy. Jak cisto jest zimne zabieramy się za polewę. Połamaną czekoladę, śmietankę łyżeczkę oleju i ekstrakt umieszczamy w kąpieli wodnej i mieszając czekamy aż czekolada się rozpuści. Smarujemy polewą ciasto. Możemy podać z kleksem kwaśnej śmietany czy serka waniliowego ;)
Smacznego i udanego weekendu !!!

wtorek, 29 sierpnia 2017

Smak jesieni....

Wiem, wiem mamy jeszcze lato, ale rano niestety już czuć zapach jesieni... A jak jesień to i grzyby :) Fakt po nawałnicach wiele lasów niestety przestało istnieć, ale w tych co się ostały możemy szukać aromatycznych grzybów. Dziś takie letnio-jesienne danie

MAKARONOWE GNIAZDA Z KURKAMI

1 opakowanie makaronu tagliatelle (ja miałam pełnoziarniste, ale może być zwykłe )
25 dag grzybów kurek
15 dag tartej mozzarelli
2 łyżki masła
1 mała cebula szarlotka
1 jajko
250 g gęstej śmietany
garść łuskanych nasion słonecznika
gałązka świeżego rozmarynu
sól, pieprz 
pomidorki koktajlowe
natka pietruszki

Makaron ugotować al dente według przepisu na opakowaniu. Odcedzić. Grzyby oczyścić i opłukać :) i jeśli trzeba to pokroić na kawałki. Cebulę obrać i posiekać w drobną kostkę. Na patelni rozgrzać masło, zeszklić cebulę i dodać grzyby. Doprawić solą i pieprzem. Smażyć tak długo, aż grzyby odparują. Z gałązki rozmarynu ściągnąć igiełki i drobno je posiekać. Dodać do grzybów. Na drugiej suchej patelni podprażyć na złoto. Do miski przełożyć makaron, dodać ser, grzyby, nasiona słonecznika, wymieszać i doprawić solą i pieprzem. W miseczce wymieszać jajko ze śmietaną. Wlać do masy makaronowej i wymieszać. W wgłębienia blachy do muffin włożyć papierowe papilotki lub papier do pieczenia pocięty w kwadraty. Rozłożyć makaron do foremek. Piec w 180 stopniach C 20 min. Natkę posiekać. Pomidorki przekroić na pół. Upieczone gniazdka udekorować natką i pomidorkami

SMACZNEGO :)

sobota, 12 sierpnia 2017

Lipcowo - odsłona druga :)

Dziś wracam do WDZYDZ KISZEWSKICH. Razem z Szwajcarem postanowiliśmy wrócić do wspomnień. Każde z nas było na słynnym Jarmarku Wdzydzkim jakieś 20-30 lat temu. W trzecią niedzielę lipca zameldowaliśmy się w skansenie :)gdzie zwiedzających witał zespół folklorystyczny :)








W szlacheckim dworku największe na mnie wrażenie zrobiło ogromne drzewko mirtu :)
Można było zobaczyć jak pracował parowy tartak

Z ogromnym sentymentem obejrzałam wystawę haftów kaszubskich- szkoły wdzydzkiej, które nieodmiennie kojarzą się mi z moją Babcią :) . Ba odziedziczyłam po Niej teczki z wzorami haftów kaszubskich z 1980 roku :)


Po zwiedzaniu, zakupach i jedzonku- jak to na jarmarku ;) ruszyliśmy na wieżę widokową, która jest na terenie stanicy PTTK-u. 
z której rozpościera się przecudny widok ja jeziora
i która od środka wygląda tak
A teraz nagroda dla wytrwałych :)

LIN PO KASZUBSKU W KISZONEJ KAPUŚCIE 

1 kg oczyszczonego lina
75 dag kiszonej kapusty
1 średnia marchew
1 średnia pietruszka
kawałek selera
1 średnia cebula
1 łyżka masła lu świeżej margaryny
1 łyżka mąki
0,75 l kwaśnej śmietany
liście laurowe, ziele angielskie, sól 

Ściągamy skórę z ryby i ją filetujemy. Następnie myjemy, kroimy na kawałki i solimy. Marchew, pietruszkę i seler obieramy i trzemy na tarce o dużych oczkach. Kapustę zalewamy wodą dodajemy warzywa oraz liść laurowy i ziele angielskie. Gotujemy aż warzywa zmiękną. Cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Na patelni rozgrzewamy masło, podsmażamy lekko cebulę. Dodajemy mąkę - jak się lekko zezłoci dodajemy wodę i robimy zasmażkę. Do kapusty z warzywami dodajemy zasmażkę. Następnie dodajemy rybę i dusimy ok 20 minut. Dodajemy kwaśną śmietanę i delikatnie wszystko mieszamy. Podajemy z gotowanymi ziemniakami :)











niedziela, 6 sierpnia 2017

Lipcowo - odsłona pierwsza :)

Nawet nie wiem kiedy ten miesiąc przeleciał od ostatniego wpisu. Sporo się działo :) Po pierwsze minęło pół wieku- jak to brzmi ;)-  od chwili gdy pojawiłam się na tym świecie :)
Tort niespodzianka - od moich córek - powalił mnie. Część zdjęć na cukrowym filmie była mojego autorstwa :)
Po drugie razem ze Szwajcarem dwukrotnie zabraliśmy jego starsze wnuki na jednodniowe wypady. W trakcie pierwszego poznawaliśmy Poznań :) a w nim ROGALOWE MUZEUM 
mieszczące się w zabytkowej kamienicy - widoczny na zdjęciu strop jest z okresu renesansu :) Polecam wszystkim, dużym i małym, co chcą poznać gwarę poznańską, historię świętomarcińskich rogali oraz z humorem przedstawioną historię miasta.
Poznański symbol na ratuszowej wieży i pod nią :) 
Później była BRAMA POZNANIA gdzie w sposób interaktywny poznaliśmy historię Polski.Muzeum to zrobiło na mnie duże wrażenie - może to wynika z faktu, że ostatnio zaczytuję się Cherezińską ;)
W trakcie drugiego wypadu dzieci poznawały nowe miasto ich dziadka :) Poznaliśmy PAPUGARNIĘ



oraz poznaliśmy jedną z największych atrakcji Bydgoszczy, niewielkie MUZEUM MYDŁA I HISTORII BRUDU.


:) dziękuję, tym co dotrwali do końca. W drugiej części nasze wypady i przepis ;)

poniedziałek, 3 lipca 2017

Szukajcie, a znajdziecie...

Od dzieciństwa towarzyszyło mi to zdjęcie
Dziadkowie, Ciocia Trudzia, moja Mama i jej rodzeństwo... Niestety z tego zdjęcia żyją już tylko najmłodsi ;( Moja Mama miała obrus bardzo podobny do tego na zdjęciu i szczerze, aż do dziś myślałam, że to ten sam.
Obrus "zaginął" krótko przed odejściem Mamy i przyznaję się "bez bicia", że posądziłam Rodzicielkę, że w trakcie swej choroby zniszczyła go. Parę razy przekopywałam dom w poszukiwaniu- niestety bez rezultatu. Dziś szukając czegoś w starej szafie znalazłam zawiniątko - a w nim dwa cudeńka : obrus i robioną podobną techniką kapą na łóżko:)
Poniższe zdjęcia przedstawiają skarby zaraz po odkryciu:

Obrus już naprawiony :) i za kilka dni znowu będzie ozdabiać pokój :)

niedziela, 25 czerwca 2017

Dżym puprykowy - czyli skutki pewnej delegacji ;)

Spokojnie ten tytuł to nie sprawka wirusa. Jest to hasło, które pokazywało się jednej z bohaterek książki "Smak chili, smak życia". Samo danie tak zawładnęło mą wyobraźnią, że gdyby nie późna pora i zmęczenie po podróży i pobycie w stolicy no i brak papryki w domu to bym w nocy pichciła... I tak powstała moja wersja na :

DŻEM PAPRYKOWY

1 kg czerwonych słodkich papryk
3 papryczki peperoni lub więcej- też czerwone - i tu uwaga jak uda się zdobyć inne ostre to będzie lepiej ;)
1/2 kg cukru
sok i skórka  z 2 cytryn

Wszystkie papryki umyć, pozbawić nasion i białych części. Następnie pokroić w drobną kostkę. Przełożyć do garnka i dodać cukier. Gotować na małym ogniu około 1,5 godziny, dość często mieszając. Cytryny umyć. Zetrzeć skórki i wycisnąć sok. Lekko przestudzoną masę paprykową zblendować. Dodać sok i skórki z cytryn. Wymieszać i jeszcze pogotować, aż masa zgęstnieje. Gorącą masę przełożyć do czystych, małych słoiczków. Zakręcić i ustawić do góry dnem. Zostawić pod przykryciem do wystygnięcia :) 
Posmakowałam jeszcze ciepły.... i przepadłam :)

piątek, 16 czerwca 2017

Próba generalna ;)

Zbliża się dzień kiedy zaśpiewają mi "Pół wieku człowieku" ;) i sporo czasu zajmuje mi obmyślanie menu, zwłaszcza że rodzinka zażyczyła sobie garden party :) Patrząc na pogodę to bardziej powinnam trzymać kciuki, by aura pozwoliła na świętowanie na powietrzu :)
Jako jedno z dań rozpatrywana jest tarta z masą serowo-pomidorową


TARTA SEROWO-POMIDOROWA 

ciasto:
1 szklanka mąki gryczanej
1 szklanka mąki pszennej
115 g masła
ok 1/3 szklanki zimnej wody

Zagnieść ciasto ze wszystkich składników. Zawinąć w folię i do lodówki. Po min 30 minutach wyjąć, rozwałkować na lekko oprószonym mąką blacie. Formę do tarty natrzeć masłem. Przełożyć ciasto do formy, lekko docisnąć i odciąć nadmiar ciasta. Po nakłuwać  widelcem i wstawić do rozgrzanego do 170 stopni C piekarnika na ok 15 min. Wyjąć i studzić.
W tym czasie przygotowujemy farsz :
250 g serka kremowego koziego
600 g serka kanapkowego naturalnego np. Bieluch
1 łyżka soku z cytryny
 suszone pomidory ze słoiczka (osączone) - tak z 1/3 zawartości
sól, pieprz 
Pomidory posiekać. Serki przełożyć do miski dokładnie wymieszać. Dodać sok z cytryny, pomidory suszone i przyprawy.Dobrze wymieszać i przełożyć na tartę. Wyrównać. Na wierzch położyć:
500 gram pomidorków koktajlowych przekrojonych na pół
listki bazylii
posiekany szczypiorek
Schłodzić minimum godzinę.

Po degustacji Szwajcar zaproponował wzbogacenie masy serowej drobno pokrojoną aromatyczną i dobrze wysuszoną kiełbasą polską ;) Mięsożerca to mięsożerca :)

środa, 14 czerwca 2017

Róża na podwieczorek

Do poeksperymentowania z różą zainspirowała mnie Danusia ze Ściborówki :) W pierwszej kolejności powstał cukier różany



CUKIER RÓŻANY
2 spore garście płatków róż (pachnąca odmiana)
1,5 szklanki cukru

Płatki przebrać, odrzucić uszkodzone. Opłukać i przełożyć do makutry albo moździerza i rozetrzeć na miazgę. Do miski wsypać cukier dodać miazgę z płatków róż i dokładnie wymieszać. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i rozsypać jak najcieńszą warstwą cukier różany. Zostawić na 1-2 dni do wyschnięcia. Pokruszyć i przełożyć do szczelnego naczynia . 

KRUCHE CIASTKA Z CUKREM RÓŻANYM
20 dag masła 
2 i 3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 jajko
1 żółtko
sok z 1/2 cytryny 

Z wszystkich składników zagnieść ciasto. Uformować kulę. Zawinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce minimum 2 godziny. Rozwałkować na oprószonym mąką blacie. Wykrawać ciasteczka. Pozostałe białko lekko ubić i posmarować nim ciasteczka. Posypać cukrem różanym. Piec w rozgrzanym do 170 stopni C tak długo aż ciasteczka delikatnie się zezłocą :) 

niedziela, 11 czerwca 2017

Karkówka na amerykańską nutę

Sezon grillowy w pełni :) stąd dzisiejsza propozycja . Można również tak zaprawione mięso upiec w piekarniku i podać na niedzielny obiad :)

KARKÓWKA W COLI

1 kg karkówki
0,5 l coli cherry 
sól, pieprz
wędzona papryka mielona 
2 cebule
kilka ziaren ziela angielskiego
3-4 liście laurowe

Karkówkę pokroić w plastry. doprawić solą, pieprzem i mieloną papryką. Cebule obrać i pokroić w plastry. W misce przekładać cebulę, mięso warstwami. Dodać ziele angielskie i liście laurowe. Zalać colą i odstawić w chłodne miejsce na kilka godzin (najlepiej na noc). Wyjąć z marynaty i piec na ruszcie, polewając płynem z marynaty :) podawać z młodymi ziemniakami i surówką :)
Mięso ma lekko słodkawą, wiśniową nutę.
Zdjęcia nie ma .... bo mięso znikło z półmiska zanim złapałam za aparat.

środa, 31 maja 2017

Szparagowo

Maj się kończy, ale szparagi nadal królują na straganach :) Wiele z Was ma swoje ulubione przepisy na to warzywo. Ja tak naprawdę niedawno dojrzałam do nich ;) i poznaję ich smak. Proponuję dziś bardzo prostą ale i smaczną

ZUPA SZPARAGOWA
1 pęczek białych szparagów
1 korzeń pietruszki
kawałek selera
trochę białej części pora
2 ziemniaki
sól, pieprz
1 łyżka masła
woda
opcjonalnie może być śmietana 12%

Warzywa obieramy, kroimy na kawałki, zalewamy wodą - jakieś 1,5 ponad warzywa. Pieprzymy i solimy. Kiedy warzywa będą miękkie dodajemy masło i blendujemy na gładką masę. Jeśli za gęste dodajemy troszkę wrzątku. I to wszystko :)  Rozlewamy na porcje, leciuteńko pieprzymy i możemy dodać po łyżce śmietany :) 
I gotowe :)

sobota, 27 maja 2017

Smak dzieciństwa - kolejna odsłona

Ci z Was, którzy spędzali wakacje na wsi, pamiętają mam nadzieję ;) smak mleka "prosto od krowy", a jeszcze bardziej smak chłodnego zsiadłego mleka. Często jadłam je - a raczej piłam ;) - z młodymi ziemniakami obficie posypanymi siekanym koperkiem i z tłuszczykiem wytopionym z wędzonego boczku. Mmmm.... rozmarzyłam się :)
 
Czasami była opcja na słodko, czyli 

RACUCHY NA ZSIADŁYM MLEKU

3 jajka 
2 szklanki zsiadłego mleka
2 i 1/4 szklanki mąki
3 łyżeczki cukru
1łyżeczka proszku do pieczenia 
trochę oleju
czarne jagody 

Jajka rozkłócić z mlekiem, dodać sypkie składniki i dokładnie wymieszać. Ciasto powinno mieć przypominać bardzo gęstą śmietanę. Na patelni rozgrzać trochę oleju i smażyć racuchy na złoty kolor :) Jagody umyć i rozgnieść widelcem. Na racuchy położyć rozgniecione jagody. Można dodać po kleksie śmietany :) 
Na zdjęciu jagody są ze słoiczka :)

U mnie dziś prawdziwie wiosenno-letni ciepły dzień i taki obiadek to pełna rozpusta :)