wtorek, 18 czerwca 2019

Ciepło wszędzie :)

Oj ciepło ostatnio :) Lubię jak pogoda odpowiada aktualnej porze roku :) Wiem, wiem lato za chwilę i mogłoby być chwilowo ciut chłodniej, ale nie jest źle :) Fakt wolę gdy jest ciepło i sucho, niż ciepło i wilgotno. W ogrodzie nie da się posiedzieć - inwazja komarzych wampirów:(
Jak jest ciepło to chce się pić... I dziś proponuję Wam polską wersję tureckiego napoju ayran :)

AYRAN SŁOWIAŃSKI 
1 l maślanki naturalnej (zimnej)
0,5 l mocno gazowanej naturalnej wody mineralnej
sól,pieprz
garść posiekanych liści mięty 

Do dzbanka wlać maślankę, wodę. Lekko osolić i opieprzyć :) dodać miętę. Wymieszać  i rozlać do szklanek. Można też przygotować napój bezpośrednio w szklankach :)
 Specjalnie zdjęcie utrzymane jest w przewadze bieli - skojarzyło się mi z śniegiem i chłodem :)

niedziela, 9 czerwca 2019

Kolejne wspomnienie dzieciństwa :)

W tygodniu razem ze Szwajcarem, Młodszą i Psiapsiółą wybraliśmy się do zaprzyjaźnionego DIABELSKIEGO MŁYNA gdzie jak zwykle było pysznie :) Po jedzonku był dylemat - kawa z deserem czy tylko kawa? Młodsza zdecydowała się na deser - reszta zadowoliła się kawą :) I tak docieramy do setna tematu :) Zaintrygował nasz wszystkich deser - legumina :) i przywołał czasy dzieciństwa :) - zwłaszcza u Szwajcara :) Podawana w Młynie legumina, bardziej zmierza w kierunku włoskiej panna cotty niż w kierunku kaszubskiego deseru, ale i tak jest pyszna :) A o to legumina - wspomnienie dzieciństwa Szwajcara :)


LEGUMINA 
1 litr mleka (takiego jakie lubimy) 
1 niepełna szklanka kaszy mannej
1 łyżka cukru
1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią (lub miąższ z jednej laski wanilii) 
2 duże jajka
szczypta soli 

Mleko zagotowujemy, dodajemy oba cukry i kaszkę manną i gotujemy mieszając do zgęstnienia. Zestawiamy z ognia. Białka oddzielamy od żółtek i z szczyptą soli ubijamy na sztywną pianę. Do gorącej kaszki dodajemy żółtka i miksujemy na dużych obrotach, następnie dodajemy pianę i też miksujemy. Ważne musimy szybko miksować i kaszka musi być bardzo gorąca :)+ spowoduje to,że jajko się zetnie. Rozkładamy do salaterek, albo przelewamy do dużej miski i zostawiamy do wystygnięcia. Podajemy z ulubionym sosem owocowym lub sosem waniliowym. Ja aktualnie postawiłam na sos - a raczej mus-  truskawkowy :)


poniedziałek, 3 czerwca 2019

Truskawkowe babeczki

Zdarza się Wam kupować książkę ze względu na okładkę bez czytania choćby tego co piszą na skrzydełkach okładki? Przyznam się Wam, że ja dość często tak kupuję książki :) W pewny zimny i deszczowy dzień moje serce skradła ta oto okładka
Przez całą książkę przewijają się babeczki waniliowe z truskawkami :) są lekiem na wszystko :) - przepis który się w niej pojawia pochodzi z "Gotuj, karm i kochaj". A, że sezon na truskawki się rozpoczyna to ....
Po upieczeniu dostały jeszcze czapy z kremu truskawkowego :) - z serka mascarpone i truskawek .
Udanego tygodnia :)

niedziela, 26 maja 2019

Spotkanie z Panem Makłowiczem :)

Bardzo lubię uczestniczyć w warsztatach, pokazach kulinarnych. Zawsze wychodzę z nich z nową wiedzą i nowymi przepisami. Wczoraj byłam na  pokazie kulinarnym Pana Makłowicza, który przygotował dwie potrawy: ceviche z krewetek i schab w piwie belgijskim. Z racji miłości Szwajcara do owoców morza, bardzo skupiłam się na zapamiętaniu przepisu na ceviche :)



Przygotowane ceviche do degustacji :)


CEVICHE ROBERTA MAKŁOWICZA 
surowe, obrane krewetki
sok z limetki
świeża kolendra 
ostra papryczka
czerwona cebula
pomidor 
awokado
sól, cukier 

Krewetki pokroić na mniejsze kawałki. W misce wymieszać sok z limetki z szczyptą soli i cukrem . Dodać krewetki i wymieszać. Kolendrę posiekać i dodać do krewetek. Pokroić papryczkę - nie za dużo - i dodać do krewetek. Cebulę obrać, pokroić w dość drobną kostkę. W trochę większą kostkę pokroić pomidora (ze skórką, ale bez nasion). Cebulę i pomidora dodać do krewetek i wymieszać. Usunąć pestkę z awokado , obrać  i pokroić w kostkę . Dodać do krewetek - wymieszać. Zostawić na 10 min i podawać :) 
Przepis podaję tak jak zapamiętałam :) Proporcje każdy musi ustalić sobie wg własnego smaku :) 
Po pokazie można było uzyskać autograf i zrobić sobie zdjęcie 


czwartek, 23 maja 2019

Małpi chleb

Dzisiejsza  propozycja jest uniwersalna. Idealnie pasuje  na  późne śniadanie , podwieczorek, na spotkanie przy grillu czy na piknik.  Pierwszy raz spotkałam się z tym przepisem na kanale Kuchnia+ jakiś czas temu. Spodobał się mi sposób podania.  Orginalny przepis zamiast rodzynek zawiera cynamon, ale jak wiecie nie jestem jego fanką i wersja z rodzynkami zdecydowanie bardziej mi pasuje :)
Ciasto:
4 szklanki mąki pszennej + do podsypywania
4 dag świeżych drożdży
1/3 szklanki letniej wody
1 szklanka mleka
1/2 szklanki cukru pudru
1 jajko
6 dag masła
szczypta soli
szczypta cukru kryształu

olej do posmarowania ciasta, masło do wysmarowania formy

do obtaczania kulek:
10 dag masła
1/2 szklanki drobnego cukru trzcinowego
1/2 szklanki rodzynek lub żurawiny ;) lub ich mieszanki

Drożdże, wodę, łyżeczkę mąki i szczyptę cukru mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia. W garnku połączyć masło, mleko i cukier puder. Podgrzewać do roztopienia masła. Do miski przesiać mąkę, dodać sól, rozczyn, mleko i rozbełtane jajko. Wymieszać, następnie przełożyć na stolnicę, zagnieść podsypując mąką. Uformować kulę z ciasta, posmarować olejem, włożyć do miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia porcji. Ponownie krótko zagnieść ciasto. Następnie formować kulki wielkości piłki do ping ponga :) .
W rondelku rozpuścić masło, lekko przestudzić dodać cukier i rodzynki. Każdą kulkę obtoczyć w mieszaninie :) Układać w wysmarowanej masłem formie z kominkiem. Zostawić do ponownego wyrośnięcia. Włożyć do rozgrzanego do 210 stopni C piekarnika na 10 min, następnie zmniejszamy temperaturę do 180 stopni i pieczemy jeszcze 30 min.Po wyjęciu z piekarnika czekamy 5 min i wykładamy na talerz :) do tego śliwella albo ulubione konfitury :)  Odrywamy "bułeczkę" smarujemy i jemy :) Najlepsze są ciepłe, ale i zimne nieźle smakują.
W oczekiwaniu na "bułeczki" :)

niedziela, 19 maja 2019

Na majówkę

Maj to miesiąc kiedy zaczynamy pakować kosze piknikowe i ruszamy na łono natury :) Czasem są to krótkie wycieczki - do własnego lub zaprzyjaźnionego ogrodu. Czasem dłuższe - na łąki i polany :) Do koszy pakujemy różności: sery, przekąski, wino, kanapki, sałatki. Tak naprawdę zawartość kosza odzwierciedla nasze gusta kulinarne :) Tym razem nasza majówka była w ogrodzie :) Na stole pojawiły się francuskie sery i wino, które umilały nam czas oczekiwania na ....


BUŁECZKI ZE SZPARAGAMI
1 opakowanie gotowego ciasta na pizzę 
1 pęczek zielonych szparagów
300g marynowanych karczochów 
2 łyżki oliwy
3 jajka
1/2 szklanki gęstej śmietany
1 szklanka startego łagodnego sera
1 łyżka suszonego oregano
gałka muszkatołowa
sól, pieprz, odrobina cukru.
Ciasto rozwałkować na prostokąt. Wyciąć tyle kwadratów ile dołków ma blacha do maffinek :) Wgłębienia blachy natłuścić oliwą i włożyć kwadraty ciasta. Szparagi umyć i oczyścić. Ugotować do miękkości w wodzie z solą i cukrem. Po ugotowaniu pokroić na małe kawałki. Jajka ze śmietaną wymieszać na jednolitą masę . Dodać karczochy, oregano, szparagi i ser. Delikatnie wymieszać i doprawić solą, pieprzem i startą gałką muszkatołową. Masą wypełnić kwadraty ciasta. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni C i piec do zrumienienia.

sobota, 11 maja 2019

W telegraficznym skrócie

Normalnie , aż oczy przetarłam - ostatni wpis prawie miesiąc temu. Fakt sporo się działo, najpierw Święta - i obie córki w domu :), a zaraz po Świętach wyjazd w Bieszczady :) Szwajcar na swoje lecie dostał od nas w prezencie pobyt w Pensjonacie Caryńska. Super miejsce, cisza, spokój i  pyszne jedzonko :) Po powrocie Pyrlandia i Kaszuby... Sporo się działo :) Dziś proponuję Wam trochę zdjęć z Bieszczad :) - zrobiłam ich w sumie 400 ;)
z takimi widokami :)
Udało się nam zobaczyć jak wygląda produkcja węgla drzewnego
Zwiedziliśmy kilka cerkwi. Większość z nich po II wojnie zostało zamienionych w kościoły katolickie. To pozwoliło im przetrwać do naszych czasów.




Największe wrażenie zrobiła na nas ta z zielonym dachem. Mieliśmy szczęście, ponieważ spotkaliśmy Panią, która opiekuje się cerkwią . Opowiedziała nam o historii parafii i o aktualnych jej problemach . Społeczność parafialna liczy 12 osób.... Opiekunka cerkwi pozwoliła nam na zrobienie zdjęć wewnątrz





Poszukiwaczom smaków regionalnych polecam Karczmę Łemkowyna w Cisnej. Polecam pierogi bojkowskie

i te widoki



:) mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Obiecuję, że następny post pojawi się szybciej niż za miesiąc :)