poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Kura w Kórniku

A raczej kwoka ;) Trochę mnie tu nie było, ale nie miałam weny do pisania. W miniony weekend poniosło mnie do Pyrlandii i nie mogłam nie zawitać do Kórnika
A to już pałacowy park i cypryśnik błotny, a raczej fragment pienia i jego pneumatofory :) ufff  trudne słowo


A o to przepis moim zdaniem świetnie pasujący do miejsca :

KURZY BIUST Z KURKAMI W SOSIE ŚMIETANOWYM

podwójny filet z piersi kurczaka 
40 dag kurek
1 duża śmietana 18% do zup
1 cebula
sól, pieprz 
masło klarowane 
2 gałązki tymianku, a raczej listki z nich

Filet pokroić w kostkę, osolić i opieprzyć. Grzyby oczyścić i umyć, większe pokroić na 4 części. Na patelni rozgrzać masło przełożyć mięso i smażyć do zrumienienia. Zdjąć z patelni. Na pozostałym tłuszczu zeszklić obraną i pokrojoną cebulę, dodać grzyby i smażyć, aż odparuje połowa płynu. Dodać kurczaka, śmietanę i ewentualnie doprawić :) posypać listkami tymianku.
Podawać według upodobań z ziemniakami, makaronem, ryżem. 

sobota, 1 sierpnia 2015

Malinówka

Od kilku lat mam razem z sąsiadami wspólne krzaki malin :) Do niedawna robiłam z nich dżemy lub zjadaliśmy je na surowo. W ubiegłym roku po raz pierwszy  pokusiłam się -  zrobiłam  nalewkę . Jest to dobry przepis dla tych co mają ogródki :) i  maliny :)

MALINÓWKA
1,5 kg malin ( w sumie)
1 kg cukru
1 l spirytusu
0,5 l wody 

 Maliny ważymy po każdym zbiorze i zapamiętujemy le było ;) Następnie opłukane i osuszone  i przekładamy do słoja, zasypując taką samą ilością cukru. Wstrząsnąć. U mnie zbiory były co  2 dni. Za każdym razem postępowałam tak samo :) Ceremoniał ten powtarzałam  tak długo, aż uzbierałam odpowiednią ilość malin :) Po ostatniej porcji owoców poczekałam 2 dni następnie dodałam spirytus i wodę. Odstawiłam na miesiąc, przefiltrowałam i rozlałam do butelek :)
A tu w trakcie obróbki ;)
P.S. Oczywiście jak nie mamy "swoich" malin to możemy zrobić nalewkę kupując co 2 dni 25 dag malin :)


sobota, 25 lipca 2015

Urlop kolejna odsłona :)

Nadmorska część urlopu spędzona w pensjonacie Mila
tu widok z tyłu pensjonatu, a w oddali Zalew Wiślany :). Blisko Kątów jest rezerwat kormoranów i czapli siwej :)
a to ja jako ta "Wenus" ;)

Po spacerze trzeba było uzupełnić ilość kalorii ;)

a to latarenki przed wejściem do jednej z nadmorskich knajpek :)

A to chaty "cyknięte" w drodze na Mierzeję  

Jeśli morze to i przepis rybny ;) ten pochodzi z czasopisma "Piękno & pasje"

 PASZTET Z PSTRĄGA
80 dag wędzonego pstrąga
2 średnie cebule
1-2 kajzerki
1 pęczek świeżego koperku
2 jajka

Cebulę obrać, posiekać i zeszklić na maśle.Rybę sparzyć i obrać z ości. Mięso z ryby zmielić z cebulą, wymieszać z żółtkami. Całość połączyć z wcześniej namoczoną bułką, dodać drobno posiekany koperek i dokładnie wymieszać. Na końcu połączyć z ubitą pianą z białek. Dobrze wymieszana masę przełożyć do foremki i piec w piekarniku w temperaturze 190 stopni C przez około 40 minut.

poniedziałek, 20 lipca 2015

U jak urlop :) część pierwsza

Urlop- czas wyczekiwany przez większość z nas :) no może tylko pracoholicy go nie lubią... Właśnie jestem na jego półmetku. I nie powiem spędzam go dość aktywnie :)
Rozpoczął się sympatycznie od mojej imprezy urodzinowej, następnie krótki wypad do Juszek na Kaszubach, a potem Kąty Rybackie ;)
Stary kamień wskazujący kierunek na leśnej krzyżówce dróg
Chata pamiętająca XIX wiek i zamyślony święty
A tu już morskie klimaty
a to kacza rodzinka w porcie rybackim
świeżo wędzone dzwonka łososia....mmmmm pychotka :) a tu twórczyni tych delicji
Kulinarnym wspomnieniem tego rocznych wakacji będzie klasyk -  kanapka z łososiem :)

KANAPKA Z ŁOSOSIEM
kromka chleba - najlepiej wieloziarnistego
serek Almette o smaku chrzanowym
łosoś wędzony 
sok z cytryny
i mężczyzna co zrobi i poda ;)

Chleb posmarować dość grubo serkiem, obłożyć wędzonym łososiem i skropić cytryną :) 





poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdawajka

Pierwszy raz biorę udział w candy albo rozdawajce - jak wolicie ;) urzekła mnie patera w różyczki i liczę że ją zdobędę :) http://wdomumiki.blogspot.com/2015/07/rozdawajka.html#comment-form

Wizyta u fryzjera

Mijają lata, zmieniają się mody co do fryzur, wystroje zakładów fryzjerskich ale jest jedno niezmienne :) jest to miejsce gdzie można dowiedzieć się najnowszych ploteczek, usłyszeć porady dotyczące wychowania dzieci, pielęgnacji kwiatów oraz poznać nowe przepisy kulinarne :) tak o to poznałam przepis na soljankę- nie mylić z solanką ;) Jest to zupa bardzo treściwa i bardziej przypomina mi zupę meksykańską.

SOLJANKA

1/2 kg mielonej łopatki
2 duże cebule
2-3 ząbki czosnku
 1 butelka sosu chili słodko-kwaśnego
1 puszka fasoli białej
1 puszka fasoli czerwonej
1 puszka kukurydzy
1 puszka pomidorów w kawałkach bez skórki
1 czerwona papryka
 1 mały  ketchup
1 mały koncentrat pomidorowy
1 kostka bulionowa - drobiowa
1 kostka bulionowa - wołowa
sól, pieprz, bazylia 
olej
woda

Trochę oliwy wylać na patelnię dodać mielone mięso i smażyć, aż zacznie się rumienić. Dodać obrane i posiekane cebule i czosnek, następnie dodać sos chili. Poddusić. Przełożyć do garnka, dodać odsączone fasole (czerwoną przepłukać) i kukurydzę oraz pomidory. Paprykę oczyścić i pokroić w kostkę. Dodać do garnka. Dolać wody dodać kostki bulionowe oraz przyprawy. Pogotować 5 min. :)
 




czwartek, 2 lipca 2015

Różane saszetki zapachowe :)

Odkąd pamiętam "na miedzy" między nami a sąsiadami rośnie róża - może wizualnie niezbyt okazała, ale za to pachnąca obłędnie. Już kilka razy panowie chcieli zrobić zamach na nią , ale zgodny krzyk pań "WARA RUSZAĆ" skutecznie ich powstrzymuje.

Ostatnio zauważyłam córkę sąsiadów jak obrywa płatki róż. A że to była oktawa Bożego Ciała to pomyślałam, że zbiera je dla jakieś sypiącej płatki w procesji dziewczynki. A ona, że dla siebie, bo je suszy i wkłada w lniane lub papierowe torebki i wkłada do szafy :) Pomyślałam, a czemu ja tak nie mogę. Oberwałam płatki z kwiatów po mojej stronie płotu :)
to pierwsza partia suszących się w  płatków.
Ze starego prześcieradła uszyłam saszetki :)

I mam teraz własne saszetki zapachowe, które pachną obłędnie :)