piątek, 8 września 2017

Pudełko na tealighty ;)

Decoupage jest to technika zupełnie mi nie znana od strony wykonawczej i szczerze nie zamierzam jej wgłębiać, bo jak mawia moja Przyjaciółka po co robić coś gdzie inni są w tym mistrzami. Dla mnie guru w tej technice jest inna z moich bratnich dusz :) Jej dziełem jest już znana wam z bloga taca w maki, nie tak dawno poddała renowacji cudną kasetkę na biżuterię a teraz ozdobiła mi pudełko na tealighty
Pudełeczko trzeba szybko zapełnić aromatycznymi świeczkami, bo to co za oknem to zachęca tylko do rozstawiania świeczek po domu i zawijaniu się w kocyk z aromatyczną herbatą i książką? A propos co u Was na "czytelniczej tapecie"? Ja po maratonie Cherezińskiej wróciłam do Jasienicy i porządkuję sobie historyczne fakty :)

czwartek, 7 września 2017

Sagi buraczkowej c.d. :)

Kiedy ranek wita nas tak
i mamy wrażenie, że to listopad a nie jakby nie patrząc końcówka lata, to mam ochotę na gorącą, sycącą zupę krem :) W lodówce miałam jeszcze parę upieczonych buraczków czerwonych - więc padło na

KREM Z BURACZKÓW PIECZONYCH 
70 dag upieczonych, obranych buraczków
1 duże kwaskowate jabłko
3 małe cebulki szarlotki
1 duży ząbek czosnku
sok z 1 cytryny
1l wywaru z warzyw (może być warzywna kostka bulionowa), max 1.5 l
1 łyżka masła
trochę twardego sera sałatkowego
1 łyżka podprażonych nasion słonecznika
sól, pieprz

Cebulki obieramy i kroimy w plasterki. W garnku rozgrzewamy masło dodajemy cebulki i przesmażamy do czasu aż cebulka zmięknie. Jabłko obieramy i usuwamy gniazdo nasienne, kroimy w sporą kostkę. Czosnek obieramy i kroimy w plasterki. Jabłko i czosnek dodajemy do cebulki, przesmażamy i dodajemy pokrojone buraczki. Całość smażymy jakieś 5 min i dodajemy wywar. Garnek przykrywamy i gotujemy 15 min. Dodajemy sok z cytryny i blendujemy na gładką masę. Jeśli za gęste to dodajemy troszkę wywaru lub gorącej wody. Doprawiamy solą i pieprzem i jeszcze raz zagotowujemy :) Rozlewamy na talerze, dodajemy pokruszony ser i nasiona słonecznika
SMACZNEGO :) 

P.S. a na podwieczorek będzie jaglanka z owocami :) Trzeba się jakoś ratować w tę pogodę :)


sobota, 2 września 2017

Czekoladowo-buraczkowo

Co raz więcej oznak jesieni za oknem :) i pogoda nie rozpieszcza.... to na poprawę humoru zrobiłam dziś

CIASTO BURACZANO-CZEKOLADOWE

40 dag ugotowanych lub upieczonych buraczków ćwikłowych
1 i 1/4 szklanki oleju
5 jaj
28 dag mąki pszennej
37 dag cukru
10 dag kakao
3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia 
szczypta soli
1 cukier waniliowy 
20 dag czekolady
100 ml śmietany 30 %
1 łyżeczka oleju
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii 
tłuszcz i bułka tarta do wysypania tortownicy

Buraczki obrać pokroić na kawałki i razem z olejem zblendować na gładką masę, W drugiej misce zmieszać suche składniki. Do masy buraczanej dodać jajka i zmiksować. Następnie w dwóch turach dodać sypkie składniki. Zmiksować. W dużej tortownicy dno wyłożyć papierem do pieczenia, wysmarować tłuszczem i wysypać bułką tartą. Przelać ciasto i piec w temperaturze 180 stopni C około 40 min (do suchego patyczka). Przestudzić. Po 30 minutach wyjąć z formy. Jak cisto jest zimne zabieramy się za polewę. Połamaną czekoladę, śmietankę łyżeczkę oleju i ekstrakt umieszczamy w kąpieli wodnej i mieszając czekamy aż czekolada się rozpuści. Smarujemy polewą ciasto. Możemy podać z kleksem kwaśnej śmietany czy serka waniliowego ;)
Smacznego i udanego weekendu !!!

wtorek, 29 sierpnia 2017

Smak jesieni....

Wiem, wiem mamy jeszcze lato, ale rano niestety już czuć zapach jesieni... A jak jesień to i grzyby :) Fakt po nawałnicach wiele lasów niestety przestało istnieć, ale w tych co się ostały możemy szukać aromatycznych grzybów. Dziś takie letnio-jesienne danie

MAKARONOWE GNIAZDA Z KURKAMI

1 opakowanie makaronu tagliatelle (ja miałam pełnoziarniste, ale może być zwykłe )
25 dag grzybów kurek
15 dag tartej mozzarelli
2 łyżki masła
1 mała cebula szarlotka
1 jajko
250 g gęstej śmietany
garść łuskanych nasion słonecznika
gałązka świeżego rozmarynu
sól, pieprz 
pomidorki koktajlowe
natka pietruszki

Makaron ugotować al dente według przepisu na opakowaniu. Odcedzić. Grzyby oczyścić i opłukać :) i jeśli trzeba to pokroić na kawałki. Cebulę obrać i posiekać w drobną kostkę. Na patelni rozgrzać masło, zeszklić cebulę i dodać grzyby. Doprawić solą i pieprzem. Smażyć tak długo, aż grzyby odparują. Z gałązki rozmarynu ściągnąć igiełki i drobno je posiekać. Dodać do grzybów. Na drugiej suchej patelni podprażyć na złoto. Do miski przełożyć makaron, dodać ser, grzyby, nasiona słonecznika, wymieszać i doprawić solą i pieprzem. W miseczce wymieszać jajko ze śmietaną. Wlać do masy makaronowej i wymieszać. W wgłębienia blachy do muffin włożyć papierowe papilotki lub papier do pieczenia pocięty w kwadraty. Rozłożyć makaron do foremek. Piec w 180 stopniach C 20 min. Natkę posiekać. Pomidorki przekroić na pół. Upieczone gniazdka udekorować natką i pomidorkami

SMACZNEGO :)

sobota, 12 sierpnia 2017

Lipcowo - odsłona druga :)

Dziś wracam do WDZYDZ KISZEWSKICH. Razem z Szwajcarem postanowiliśmy wrócić do wspomnień. Każde z nas było na słynnym Jarmarku Wdzydzkim jakieś 20-30 lat temu. W trzecią niedzielę lipca zameldowaliśmy się w skansenie :)gdzie zwiedzających witał zespół folklorystyczny :)








W szlacheckim dworku największe na mnie wrażenie zrobiło ogromne drzewko mirtu :)
Można było zobaczyć jak pracował parowy tartak

Z ogromnym sentymentem obejrzałam wystawę haftów kaszubskich- szkoły wdzydzkiej, które nieodmiennie kojarzą się mi z moją Babcią :) . Ba odziedziczyłam po Niej teczki z wzorami haftów kaszubskich z 1980 roku :)


Po zwiedzaniu, zakupach i jedzonku- jak to na jarmarku ;) ruszyliśmy na wieżę widokową, która jest na terenie stanicy PTTK-u. 
z której rozpościera się przecudny widok ja jeziora
i która od środka wygląda tak
A teraz nagroda dla wytrwałych :)

LIN PO KASZUBSKU W KISZONEJ KAPUŚCIE 

1 kg oczyszczonego lina
75 dag kiszonej kapusty
1 średnia marchew
1 średnia pietruszka
kawałek selera
1 średnia cebula
1 łyżka masła lu świeżej margaryny
1 łyżka mąki
0,75 l kwaśnej śmietany
liście laurowe, ziele angielskie, sól 

Ściągamy skórę z ryby i ją filetujemy. Następnie myjemy, kroimy na kawałki i solimy. Marchew, pietruszkę i seler obieramy i trzemy na tarce o dużych oczkach. Kapustę zalewamy wodą dodajemy warzywa oraz liść laurowy i ziele angielskie. Gotujemy aż warzywa zmiękną. Cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Na patelni rozgrzewamy masło, podsmażamy lekko cebulę. Dodajemy mąkę - jak się lekko zezłoci dodajemy wodę i robimy zasmażkę. Do kapusty z warzywami dodajemy zasmażkę. Następnie dodajemy rybę i dusimy ok 20 minut. Dodajemy kwaśną śmietanę i delikatnie wszystko mieszamy. Podajemy z gotowanymi ziemniakami :)











niedziela, 6 sierpnia 2017

Lipcowo - odsłona pierwsza :)

Nawet nie wiem kiedy ten miesiąc przeleciał od ostatniego wpisu. Sporo się działo :) Po pierwsze minęło pół wieku- jak to brzmi ;)-  od chwili gdy pojawiłam się na tym świecie :)
Tort niespodzianka - od moich córek - powalił mnie. Część zdjęć na cukrowym filmie była mojego autorstwa :)
Po drugie razem ze Szwajcarem dwukrotnie zabraliśmy jego starsze wnuki na jednodniowe wypady. W trakcie pierwszego poznawaliśmy Poznań :) a w nim ROGALOWE MUZEUM 
mieszczące się w zabytkowej kamienicy - widoczny na zdjęciu strop jest z okresu renesansu :) Polecam wszystkim, dużym i małym, co chcą poznać gwarę poznańską, historię świętomarcińskich rogali oraz z humorem przedstawioną historię miasta.
Poznański symbol na ratuszowej wieży i pod nią :) 
Później była BRAMA POZNANIA gdzie w sposób interaktywny poznaliśmy historię Polski.Muzeum to zrobiło na mnie duże wrażenie - może to wynika z faktu, że ostatnio zaczytuję się Cherezińską ;)
W trakcie drugiego wypadu dzieci poznawały nowe miasto ich dziadka :) Poznaliśmy PAPUGARNIĘ



oraz poznaliśmy jedną z największych atrakcji Bydgoszczy, niewielkie MUZEUM MYDŁA I HISTORII BRUDU.


:) dziękuję, tym co dotrwali do końca. W drugiej części nasze wypady i przepis ;)

poniedziałek, 3 lipca 2017

Szukajcie, a znajdziecie...

Od dzieciństwa towarzyszyło mi to zdjęcie
Dziadkowie, Ciocia Trudzia, moja Mama i jej rodzeństwo... Niestety z tego zdjęcia żyją już tylko najmłodsi ;( Moja Mama miała obrus bardzo podobny do tego na zdjęciu i szczerze, aż do dziś myślałam, że to ten sam.
Obrus "zaginął" krótko przed odejściem Mamy i przyznaję się "bez bicia", że posądziłam Rodzicielkę, że w trakcie swej choroby zniszczyła go. Parę razy przekopywałam dom w poszukiwaniu- niestety bez rezultatu. Dziś szukając czegoś w starej szafie znalazłam zawiniątko - a w nim dwa cudeńka : obrus i robioną podobną techniką kapą na łóżko:)
Poniższe zdjęcia przedstawiają skarby zaraz po odkryciu:

Obrus już naprawiony :) i za kilka dni znowu będzie ozdabiać pokój :)