sobota, 10 stycznia 2015

Weekendowo

Wiele z moich blogowych znajomych pochowała już dekoracje bożonarodzeniowe. U mnie będą one do końca stycznia :) jakoś tak się w mojej rodzinie przyjęło, że sprzątam je tuż przed Matki Bożej Gromicznej. Trochę zmieniła się dekoracja na szufladkowym słupku.

Smaczku dodaje fakt, że tego dekoracyjnego dziadka do orzechów kupiłam w trakcie upalnego lata  :) na stoisku ze starociami.

Za oknem leje deszcz i wieje z prędkością 90 km/h

z tym większą przyjemnością wyciągnęłam maminy kominek do pieczenia jabłek :)


Teraz ćwiczę się w cierpliwości oczekując na pieczone jabłuszko :)

niedziela, 4 stycznia 2015

Zakupowy bonus

Podczas zakupów trafiłam ma wymianę przepisów pomiędzy paniami kasjerkami ;) tak oto wzbogaciłam się o  przepis na bigos inaczej

BIGOS PO JAPOŃSKU
1/2 kg filetu z kurczaka
1/2 kg cebuli
1/2 kg marchwi
1/2 kg pieczarek
1/2 kg kiełbasy
1/2 kg kapusty białej
przyprawa gyros
2 kostki rosołowe
1 średni ketchup
 olej

Filet z kurczaka pokroić w paseczki i usmażyć z przyprawą do gyrosa.Cebulę, marchew i pieczarki obrać. Cebulę pokroić w piórka, marchew w paseczki a pieczarki w cienkie plasterki. Kurczaka przełożyć do naczynia do zapiekania. Na tej samej patelni przesmażyć najpierw cebulę, potem marchew a następnie pieczarki. Po przesmażeniu cebulę, marchew i pieczarki warstwowo przekładać na kurczaka. Kiełbasę też kroimy w paseczki i przesmażamy i przekładamy na pieczarki. Kapustę drobno szatkujemy i układamy na wierzchu. Na to wszystko wylewamy ketchup i rozpuszczone w 3/4 szklanki wody kostki rosołowe. Przykrywamy i wstawiamy na godzinę do rozgrzanego do 200 stopni C piekarnika. 

Zastanawiam się czemu nazywa się "po japońsku" - pewnie ze względu na sposób krojenia składników.

P.S. A to zdjęcia z dzisiejszego spaceru :
a to myśliwy na polowaniu
 

piątek, 2 stycznia 2015

Nowy Rok

Jest takie powiedzenie, że jaki Nowy Rok taki cały rok ;) Według niego mój 2015r. będzie rokiem podróży i ratowania przyjaciół z opresji :)

co do podróży to zdradzę Wam, że jakieś plany już są ;)
Obiecuję następny post będzie już kulinarny :)


środa, 31 grudnia 2014

Jeszcze w świątecznym nastroju ;), a tu Nowy Rok puka

Święta, święta i po świętach.... Dojedliśmy resztki poświąteczne, których w tym roku coś mało zostało. Znaczy się, że smakowało :) Blacha ulubionego sernika Mamy "zginęła" w Wigilię i w pierwszy dzień świąt piekłam rano kolejną :) Aktualny kandydat na zięcia wykazał się i zrobił super sandacza w galarecie. Wszyscy autentycznie cieszyli się z otrzymanych prezentów... Radość tym większa, że spadło troszkę śniegu i zrobiło się klimatycznie :)
Ciocia lepiąca swoje słynne pierogi
 światełka
 a tu poczułam się jak księżniczka ;)

KOCHANI NIECH TEN NOWY 2015 ROK BĘDZIE LEPSZY :) !!!!!

wtorek, 23 grudnia 2014

W oczekiwaniu na pierwszą gwiazdkę

Przygotowania świąteczne powoli dobijają do końca

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkim spokoju, miłości, serdecznych ludzi wokół. By wszystkie wasze zamierzenia przybierały najdoskonalszy obrót. 
Wszystkiego  najlepszego :) !!!!!

niedziela, 21 grudnia 2014

Chanuka

My przygotowujemy się do świąt, a Żydzi świętują Chanukę.
We wtorek 16 grudnia 2014 roku wieczorem zapalali pierwszą chanukową świeczkę lub oliwną lampkę. Następnie, co dzień o jedną więcej. Osiem świateł zapalą - 23 grudnia. Święto kończy się z zachodem słońca 24 grudnia. W tym roku święto kończy się w dzień kiedy to wieczorem chrześcijanie zaczną świętować Wigilię Bożego Narodzenia.

Chanuka (Święto Świateł) jest uważana powszechnie za święto upamiętniające cud, jaki wydarzył się w Świątyni Jerozolimskiej podczas powstania żydowskiego pod wodzą Hasmoneuszy-Machabeuszy, skierowanego przeciw Grekom, za czasów panowania Antiocha IV Epifanesa.
W Cafe Rynek byłam na spotkaniu chanukowym
 Miriam zapala świece na chanukiji
 tradycyjną potrawą jedzoną w trakcie tych świąt to są pączki nadziewane marmoladą
P.S. Następny post będzie świąteczny :)

środa, 10 grudnia 2014

Adwentowo

Dawno mnie tu nie było...  W pierwszą niedzielę Adwentu pojawił się świecznik do którego wykorzystałam numerowane świece kupione w Lidlu.
Od Mikołajek w domu zaczynają się pojawiać nieśmiało dekoracje świąteczne :
W głowie powstaje menu świąteczne, a "małe chińskie rączki" produkują patchorkowe bombki, bo wymyśliłam sobie w tym roku choinkę udekorowaną bombkami i innymi dekoracjami ręcznie robionymi oraz słodyczami.
Dziś trochę przewrotnie przepis na:
KASZUBSKIE RUCHANKI

3 szklanki mąki
2 szklanki mleka
5 dag świeżych drożdży 
1 łyżka cukru 
1/2 kostki stopionego masła
3 żółtka
wanilia, szczypta soli
1 łyżka spirytusu 
tłuszcz do smażenia
cukier puder

Rozetrzeć drożdże z cukrem. Dodać odrobinę ciepłego mleka. Odstawić do wyrośnięcia. Resztę mleka podgrzać, dodać wanilię, sól, po czym powoli dodawać przesianą mąkę i wymieszać. Dodać drożdże, żółtka, roztopione i ostudzone masło oraz spirytus. Wyrobić dobrze ręką, odstawić do wyrośnięcia na 30-40 min. Zbić ręką i wykładać na rozgrzany tłuszcz na patelni. Smażyć na złoto, posypać cukrem pudrem.