Udało się mi wyjechać na 2 dni do Gdyni. Ci z Was co znają mnie bliżej wiedzą jak trudno mi wyrwać się z domu. Pierwszy dzień to razem z synami kuzyna szaleństwo w Centrum Nauki Experyment. Okazało się, że łoże fakira jest bardzo wygodne:)
perspektywa bywa złudna ;)
chłopcy zmierzyli się z wózkiem inwalidzkim i docenili to, że nie muszą się nim posługiwać na co dzień, ba nawet lekko ograniczyli swoje wygłupy :)
no i na koniec pozbawiono mnie głowy,
W Experymencie szaleli przede wszystkim chłopcy. Natomiast drugi dzień to moje ukochane Orłowo. To nic, że nad morzem, a właściwie nad zatoką unosiła się mgła. Dodawała wręcz pewnej tajemniczości.
Trzy gracje :)
podobno za mną jest stały ląd :)
molo z lądu :)
strumyk spływający do zatoki
powalone drzewa na klifie
a tu smok :) który powstał z korzeni powalonego drzewa
ciekawa jestem, kto znajdzie polną myszkę ukrytą wśród liści ;)
a to autor zdjęć na których jestem :) zanosi się że rośnie mi fotograficzny następca w rodzinie. Aaa i to on wypatrzył smoka ;)
Po spacerze była herbata oraz ciacho :)
Akumulatory naładowane :) do następnego razu :)